Theme Layout

Boxed or Wide or Framed

Theme Translation

Display Featured Slider

Featured Slider Styles

Display Trending Posts

Display Instagram Footer

Dark or Light Style

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Sponsor

Search Blog

Featured Slider

About Me

Popular Posts

About Me

Barcelona- co musisz, co możesz, a co sobie odpuść.





To miasto ma czarodziejską moc. Zanim się człowiek obejrzy, wejdzie mu pod skórę i skradnie duszę.

Gdybym miała podsumować moją podróż do Barcelony, powiedziałabym, że to najpiękniejsze miasto, w którym byłam, a to mówi samo za siebie. Miasto pełne słońca, uśmiechniętych ludzi, przepięknych widoków, tańca, muzyki i cudów, czekających tuż za rogiem. To miasto mające każdemu tak wiele do zaoferowania, że nie zawiodą się na nim miłośnicy historii, osoby szukające rozrywki, amatorzy sportów wodnych, leżenia na plaży, smakosze kulinarni, czy imprezowicze. Lubisz kluby?- znajdziesz tam niesamowite imprezy! Chcesz spokoju?- udaj się na jedno ze wzniesień miasta i w ciszy podziwiaj okolice; chcesz zwiedzać?- jest tu tyle do odkrycia, że zabraknie Ci tygodnia. Dzieci, dorośli, osoby starsze- przyjeżdżajcie wszyscy! Katalonia zachwyca! Spędziłam tam tylko 4 dni, ale nawet miesiąc by mi nie wystarczył, by nacieszyć się Barceloną!

Ja zwiedzałam- nie plażowałam, chciałam zobaczyć jak najwięcej, dotrzeć do najważniejszych punktów i udało się. Widziałam miejsca niezwykłe, które zapamiętam na zawsze, ale miasto, mimo ogólnej genialności, ma też swoje słabsze punkty. Jak wszystko z resztą. Poniżej moja lista co TRZEBA, co MOŻNA, a co NIEKONIECZNIE polecam w Barcelonie.

MUSISZ ZOBACZYĆ:


- Park Guell
Najpierw próbujesz się do niego dostać, wspinając się pod wielkie wzniesienie, w czterdziestostopniowym upale. Później dowiadujesz się, że wchodzisz wyjściem, a po drugiej stronie czekają ruchome schody, więc nie musiałeś się wspinać. Jak to ja- pomyliłam drogi. Kto by jednak żałował! Było minęło, a widok parku wynagradza ból. 
Park to jedno ze słynnych dzieł Gaudiego. Barcelona pełna jest jego prac, ale to ten park podobał mi się najbardziej. Zieleń, egzotyczne rośliny, latające nad głowami papugi, widok z góry na całe miasto, krzywe kolumny, najdłuższa ławka świata (niestety wejście płatne), charakterystyczne kolorowe wieżyczki. Jakby przekroczyło się bramę do zaczarowanego ogrodu.







- Targ La Boqueira

Słynny targ, na którym musisz spróbować soku! a jak już spróbujesz soku, to później codziennie będziesz pił sok. I będziesz tęsknił za tym smakiem po powrocie. Nie da się inaczej. Ich soki i świeże owoce to smak miasta. Szczególnie, że za ten smak zapłacisz niecałe 2 euro. Żyć, nie umierać- z głodu i pragnienia, bo ceny w Barcelonie duże. 
Trafisz tam z La Rambli- głównej ulicy miasta, skręcając w pewnym momencie w prawo. W każdym razie nie trzeba daleko jechać, bo targ jest w samym centrum. Poza sokami i świeżymi owocami dostaniesz tam wszystko! Od serów, ryb, orzechów, po pieczywo i dania na ciepło. To trzeba zobaczyć.







 - Tibidabo
Wzgórze, na które by się dostać, trzeba pokonać kilka etapów. Z centrum jedziesz metrem L7 na stację Tibidabo, później idziesz pieszo pod wielką górę, bo drogi tramwaj (polecam jednak błękitny tramwaj), a później i tak, nawet jeśli pożałowałeś i wspiąłeś się o własnych siłach- weźmiesz tramwaj, bo innej opcji nie ma. Nie będzie to jednak zwykły tramwaj. Ten pojazd pędzi po szynach niemal w pozycji pionowej, pod wielkie wzniesienie. A na górze niebo! Bo na tej wysokości, to już prawie chmury. Widok z góry na miasto i znajdujące się tam wesołe miasteczko przepiękny. Takie rzeczy w środku Barcelony. I żal schodzić na ziemię.
Szczyt ma wysokość 512 metrów, a patrząc w dal z tej wysokości często niebo pokrywa mgła. 





- Dzielnica Gotycka 
Miła odmiana od pełnego słońca. Tu znajdziesz trochę cienia za sprawą wąskich uliczek, ciasnych korytarzy i drogi schowanej pośrodku ciekawych architektonicznie budynków. Polecam zgubić się, bo gubiąc się, odkryłam takie cuda.

I to jedno zrobione tam zdjęcie, jest dla mnie definicją i obrazem całej Barcelony.




 


- wzgórze Mountjuic

Kolejne wzniesienie, na które możesz dostać się o własnych nogach, lub wisząc w powietrzu. Ja wybrałam opcję drugą, zapominając o lęku wysokości, który odezwał się od razu po wejściu do kolejki linowej. Przeszklony wagonik zabierze nas na samą górę, gdzie znajduje się zamek (niestety wejście na zamek jest płatne), park i obiekty olimpijskie. Gdy znajdziemy się już na szczycie polecam zejść, nie zjechać, by dokładnie poznać okolice. My trafiliśmy wtedy na odbywający się tam festyn i koncerty.

Widok z kolejki linowej




Możesz zobaczyć:

- La Rambla

Chodnik, jak chodnik. Trochę Krupówki, trochę Starówka, trochę wybieg dla turystów. Ulica prowadzi na targ, do portu, a później na plażę. I tak na nią trafisz. Często oblegana jest przez ludzi poprzebieranych za różne dziwne rzeczy. 




- Plaża Barceloneta

Trochę Dubaju w środku Barcelony. Usiadłam patrząc na morze, ciesząc się, że jestem jednak tutaj, a nie w krajach arabskich. Bo będąc w Barcelonie, chcesz być tylko w Barcelonie, mimo że od zawsze ciągnie cię w świat.


- Pokaz magicznej fontanny

Gra wody, kolorów i świateł w rytm muzyki. Cudowna atrakcja?- no prawie. Tłumy, za cicha muzyka i zbyt duże napalenie na coś „wow”, dało w rezultacie ciche „aha”. Mimo, że fontanna naprawdę jest wielka i mieni się różnymi kolorami, nie zrobiła na mnie tak dużego wrażenia, jakie myślałam, że zrobi. 
Fontanna znajduje się u podnóża Montjuic, przy Placu Espanya, a pokazy zaczynają się od godziny 19:00. 




- Sagrada Familia

Być w Barcelonie i nie zobaczyć Sagrady, to jak w Warszawie nie zobaczyć Pałacu Kultury. Trzeba! Ale gdy już ją widziałam, to wiedziałam, że nie musiałam. Tak jak powyżej, zamiast głośnego„wow”, było zwykłe „aha”. Nie jestem miłośniczką dzieł Gaudiego, historii, ani kościołów- może to miało wpływ na moją reakcję, a może moje zmęczenie, dźwigi budowlane i zbyt duże oczekiwania. W końcu każdy zachwyca się tą budowlą! A ja byłam, widziałam i większych emocji z tego powodu nie zaznałam.


Niekoniecznie polecam: 

- Oceanarium
Za cenę biletu mogłam kupić obiad, tapas, coś hiszpańskiego do jedzenia. Mogłam kupić cokolwiek, a i tak byłoby to lepsze niż wejście tutaj!  Oceanarium jak na Barcelonę jest mega słabe! Nie wiem czy nasze gdańskie nie oferuje ciekawszych atrakcji. Sytuację próbował ratować nurek karmiący rekiny, ale te nawet jedzeniem nie były zainteresowane. Zdecydowanie odradzam, bo to najgorzej wydane kilkadziesiąt euro w moim życiu.



Całą resztę serdecznie polecam!

Zabytki, architektura Gaudiego, plaża i punkty widokowe to jedno, ale atmosfera tego miasta to druga rzecz, którą trzeba po prostu poczuć, bo nie da się jej ani opisać, ani przedstawić na zdjęciach. To miasto jest niesamowite i ma w sobie coś co przyciąga. Coś co sprawia, że chce się tam zostać. Spacerować i chłonąć wszystko co wokoło. Mimo tłumów, mimo upału i mimo cen. Magia.

Wróciłabym nawet dzisiaj, nawet na kilka godzin! Napić się soku, zrobić lepsze zdjęcia, zjeść tapas i usiąść z tanim winem na plaży podziwiając zachód słońca. By później znowu móc tęsknić za kolorami tego cudownego miasta. 

Bo Barcelona jest przede wszystkim PIĘKNA i jest CIEKAWA. Spacerując jej ulicami ciekawy jesteś każdego zakrętu, każdego wzniesienia, każdego spotkanego człowieka. I ta ciekawość jest uzasadniona, bo nie raz odbierze Ci mowę. Nie wiem po jakim czasie miasto mogłoby się znudzić! Dlatego tak bardzo polecam Barcelonę! 

BEZ WYJĄTKU, WAM WSZYSTKIM



Byliście?


You Might Also Like

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

[name=Kasia] [description=czytajswiat@gmail.com]