Theme Layout

Boxed or Wide or Framed

Theme Translation

Display Featured Slider

Featured Slider Styles

Display Trending Posts

Display Instagram Footer

Dark or Light Style

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Szukaj na tym blogu

Sponsor

Search Blog

Featured Slider

About Me

Popular Posts

About Me

przybij piątkę najbogatszej miejscowości w Portugalii- o Cascais



30 km od Lizbony, nad samym Oceanem Atlantyckim leży Cascais. Miejscowość, którą w dawnych czasach odwiedzały rodziny królewskie. Miejscowość, do której przyjeżdżają wypoczywać portugalscy, ale i międzynarodowi celebryci. Miejscowość, w której stoją ogromne wille i wszystko powinno być jakby piękniejsze. Dojechać tam można z Lizbony pociągiem w 40 minut, wykorzystując bilet miejski. Lub tak jak my ruszyć prosto z przystanku na Capo da Roca.

Tylko... czy jest co oglądać?


Miasto królów, miasto ryb.


Dawno, dawno temu Cascais było tylko i wyłącznie rybackim miasteczkiem. To w XIX wieku za sprawą Ferdynanda II stało się czymś więcej. Król za czasów panowania jeździł tam, by odpocząć. I tak kolejne ważne osobistości zaczęły odwiedzać Cascais, a Podczas II Wojny Światowej do miasta przyjeżdżało już wiele rodzin królewskich z całej Europy.

Pojechaliśmy i my.


Jest piękna pogoda i wjeżdżamy do miasteczka. Witają nas palmy i specyficzny klimat mniejszych miejscowości. Nie ma tu takiego gwaru jak w Lizbonie. Budynki są niższe, jest o wiele ciszej, ale tłumy turystów i tak mijają się na każdym kroku. Kierowca zatrzymuje się na przystanku, oznajmiając, że to ten ostatni i trzeba wysiadać. Rozglądamy się niepewnie, ale inni pasażerowi i wyraźny kierunkowskaz, wskazuje nam drogę. Parę metrów dalej widzimy już dworzec, centrum handlowe i centrum miasta. A stąd dwa kroki nad ocean, który zaraz zobaczę po raz drugi. Docieramy na plażę i chociaż zdaję sobie sprawę, że nie jest to najpiękniejsza plaża w tych okolicach i tak robi wrażenie, bo to pierwsza plaża, którą widzę w Portugalii. Mamy kwiecień, a nas zaskakuje taki widok!



Słońce grzeje mocno, jednak woda wciąż jest zimna. Chociaż zimna to zbyt łagodne słowo. Woda jest lodowata. I to właśnie jej temperatura zdradza nam, że nie jesteśmy nad morzem. Że mamy do czynienia z czymś o wiele, wiele większym. Tym sposobem dotykam wody zimniejszej niż Bałtyk zimą. Cel osiągnięty! Odważniejsi nawet się kąpali.

Idąc dalej, ścisłym centrum pełnym sklepów, restauracji i pamiątek, wymijamy ludzi podziwiając kafelki ułożone w kształcie morskich fal.




To bardzo ładne miasteczko, jednak czuć w nim pewną sztuczność. Jakby ktoś zaprojektował to miejsce specjalnie pod turystę, który przyjedzie, usiądzie w drogiej knajpie i zachwyci się malowniczym widokiem oraz drogimi hotelami wyrastającymi tu na każdym kroku. Trochę tak jakby z Gdańska przyjechać do Krynicy Morskiej. Jest pięknie, ale każdy element miasta stworzony został nieprzypadkowo. Pięknie, ale po pewnym czasie nie ma co robić, chyba że lubisz cały dzień leżeć na plaży.


Ja nie lubię.

Podobno na stacji kolejowej za darmo można wypożyczyć rowery. Jeśli odwiedzicie Cascais sprawdźcie to koniecznie, bo my po dwugodzinnym spacerze zdecydowaliśmy się wrócić do Lizbony. A pociąg zabrał nas prosto do Belem

Gdzie zjeść? (w wersji dla ubogich ;-) )

W centrum handlowym bardzo blisko centrum i dworca jest biedronka. Jakby ktoś był głodny, a nie chciał wydawać w knajpie miliona euro to całkiem dobra opcja. 

Cascais warte jest odwiedzenia, spaceru i oddechu na plaży. Szczególnie w kwietniu gdy oddychać się jeszcze da, a plaże nie są pełne po brzegi. Nie jest to jednak miejsce do którego bym chętnie wróciła. Zbyt idealnie, zbyt czysto, sztucznie i drogo. Trochę bez klimatu. Zbyt mało Portugalii w Portugalii. Malowniczo położony kurort, jednak nic więcej. 



Lubicie takie miejsca? 
Kto ma ochotę się wybrać?

You Might Also Like

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

[name=Kasia] [description=czytajswiat@gmail.com]